Camry Trophy
Tuesday, 16 Oct, MichałPo kilkudniowym zwiedzaniu Angkoru przyszlo nam opuscic Kambodze. O 6-tej z minutami wsiedlismy do wynajetej taksowki marki Toyota Camry (trudno tu znalezc samochody osobowe innej marki) i ruszylismy w droge. Jak mozecie sobie wyobrazic nie latwo zmiescic w samochodzie 5 osob, kierowce i sporo bagazu. Ale nie to budzilo nasze najwieksze obawy…
National Highway nr 6 i nr 5 – trasa laczaca Siem Reap z Poipet na granicy z Tajlandia – droga owiana legenda. Na szczescie bylo lepiej niz sie spodziewalismy. Moze to zasluga dobrej pogody – nie padalo. Nie zmienia to faktu, ze droga jest gesto usiana dziurami, z ktorych kazda ma od 10 cm do pol metra glebokosci, “progi zwalniajace” maja wysokosc czlowieka, a ruch pieszych, samochodow i zwierzat jest miejscami spory. Trase ktora normalnie kazdy pokonywalby z predkoscia 5-20 km/h nasz kierowca pokonywal z predkoscia 50-70 km/h. Dwa razy myslelismy juz ze urwal zawieszenie, o tym co przez co przechodzily amortyzatory nie wspomne… Podsumowujac, dojechawszy po blisko czterech godzinach na granice bylismy wstrzasnieci, ale nie zmieszani (zdjecia z trasy ponizej).
Dalsza czesc podrozy nie byla juz tak ekscytujaca. Po drugiej stronie granicy wsiedlismy na ciezarowke, ktora zawiozla nas na dworzec autobusowy w Aranyaprathet. Tam zlapalismy autobus do Bangkoku. Przyjechawszy poznym popoludniem na miejsce zaczelismy szukac transportu na poludnie Tajlandii. Nie wiedzielismy jeszcze dokladnie gdzie chcemy jechac, ale wiedzielismy, ze nie chcemy tracic dnia w Bangkoku. Koniec koncow kupilismy bilety do Krabi. Pospiech sprawil, ze nie byly to najtansze bilety, jakie moglibysmy zdobyc, ale coz, mowi sie trudno. Taksowka przewiozla nas na miejsce postoju autobusu (bylo to w innej czesci miasta) i stamtad ruszylismy w calonocna trase. Nad ranem dojechalismy do Surat Thani – miejsca przesiadki. Tu korzystajac z naszej niewiedzy wsadzono nas do zwyklego PKS-u do Krabi. Wszystko byloby ok, gdyby nie to, ze taki PKS jedzie na okolo i zatrzymuje sie praktycznie w kazdej wiosce i to w kilku miejscach (gdziekolwiek ktos zamacha reka). Przez to nasza podroz przedluzyla sie do godzin poludniowych. Kiedy w koncu wyladowalismy w Krabi mielismy juz dosc dobrze sprecyzowane plany – wsiedlismy w songtheawa i dojechalismy do Ao Nang. Dalsza czesc opowiesci w poscie Grzeska. Na mapce powyzej przedstawiony jest jedynie odcinek z Siem Reap do Bangkoku.
A teraz kilka zdjec dokumentujacych przejazd z Siem Reap do Poipet:
Wyjezdzamy z Siem Reap, wiekszosc ludzi zmierza w przeciwnym kierunku, zapewne do pracy:
Droga miejscami byla zalana, na szczescie tylko miejscami:
Ruch byl miejscami spory:
Co kilka kilometrow byly drobne objazdy:
Kamaz – ktora inna ciezarowka podolala by tej drodze po obfitych opadach?
Przed nami inne Camry:
Zwezenia drogi bywaly niespodziewane, ale to nie problem, bo pojecie “pasa ruchu” i tak tu nie obowiazuje:
Na drodze pojazdy wszelakie:
Ich ladunek tez:
Mostek:
I kolejny objazd:
Alternatywa dla taksowki byl pickup:
Blotko rozdziela dwa pasy ruchu… umowne oczywiscie:
Nasza bryka w polowie trasy:
I jeszcze pare zdjec:
Lekki “nadbagaz” to tu normalka:
16 Oct 2007 o 17:04
[...] « Camry Trophy [...]
20 Oct 2007 o 23:47
wypasiony kraj, skoro kazda fura to toyota camry – badz co badz auto nie byle jakie; corolle i avensisy sie chowaja
24 Oct 2007 o 0:16
W segmencie pick-up’ów też jest czego pozazdrościć (ale bardziej odnosi się to do Tajlandii). Np. jak Toyota to tylko Hilux (i to głównie ten najnowszy model). Aż miło popatrzeć.