Budapeszt (epilog)

Tuesday, 23 Oct, Michał

I tak wszyscy znaleźliśmy się z powrotem w Polsce. Zanim to jednak nastąpiło nasz samolot wylądował w Budapeszcie, gdzie postanowiliśmy wykorzystać kilka godzin pozostałych do odlotu na szybkie zwiedzenie miasta.

Stolica Węgier przywitała nas chłodno i deszczowo. To prawdziwy szok dla kogoś rozpieszczonego temperaturami w Tajlandii. Wypiwszy gorącą kawą/herbatą w Mc’u uderzyliśmy na wzgórze zamkowe.

Widok na most Szechenyi Lanchid:

img_1703.jpg

Widok na parlament:

img_1712.jpg

Już w drodze do Polski nie mogło się obyć bez ostatnich przygód. Najpierw Wiktor został na lotnisku pozbawiony paszportu przez obywatela USA, który wziął go za swój. Szczęśliwie zorientował się jeszcze przed odlotem za ocean (o ile tam właśnie leciał).

Potem, kiedy 16 osób siedziało już w samolocie i wszystko wskazywało na to, że za chwilę odlecimy, na pokład weszło 50-60 obywateli Izraela całkowicie “opanowując” niewielką kabinę (Wiktor uwiecznił to na zdjęciu). Jak się po chwili okazało, ze względu na nich nasz lot został skierowany najpierw do Rzeszowa, co w połączeniu z długim oczekiwaniem na zezwolenie na odlot z tamtejszego lotniska (złe warunki pogodowe w Krakowie) opóźniło nasz przylot o ponad dwie godziny.

Dodaj komentarz